sobota, października 03, 2015

Po lecie.

Skończył mi się letni program spędzania czasu. Zaczynam program pozaletni. Na razie jeszcze mam miejse na sporo zdarzeń ale dość szybko go ubywa.
Zgodnie z planem byłem na zjeździe w Świdnicy. Trochę zmieniłem jedynie sposobu transportu. W pierwszy dzień jechałem w obydwie strony samochodem (Kasia mi pożyczyła), w drugi dzień tam pociągiem a powrót busem. Na zjeździe było pięknie. Przynajmniej w moim odczuciu. Tradycyjnie z rocznika było nas najwięcej, bo dziesięcioro (5 + 5). Lubie spotykać te osoby, a gdyby było nas więcej, lubienia też by przybyło. Na razie pożegnaliśmy się na kolejne pięć lat, chyba, że uda się jakoś spotkać wcześniej.
A zaraz po zjeździe odwiedził mnie Andrzej. Na prawie tydzień. Trochę razem połaziliśmy, trochę pogadali. Pojechaliśmy też do Żarowa, by Kuzyn odświeżył wspomnienia. I przy tej okazji zdecydowałem się pokazać mu to, o co dopominał się kiedyś - pomniki wojenne. Pomnik ofiar I wojny światowej trwa, jest tylko mocno zaniedbany. Gorzej, że nie znalazłem drugiego pomnika, ofiar wojen prusko-austriackiej i francusko-pruskiej. Są dwie możliwości, obydwie niewesołe. Albo, co mniej prawdopodobne, źle zapamiętałem miejsce, gdzie pomnik stoi, albo, co niestety bardziej prawdopodobne, już go nie ma. Mógł zostać przeniesiony (tylko po co?), mógł też zostać zniszczony. Przykro, ale taka możliwość, zniszczenia, jest prawie pewna, to pasuje do lokalnej kultury środkowoeuropejskiej: walki z nieboszczykami, niszczenia pomników i cmentarzy. W nadchodzącą środę raz jeszcze wybiorę się do Żarowa, tym razem sam. Sprawdzę znane mi miejsce, gdzie stał pomnik oraz odwiedzę Izbę Historyczną, by obejrzeć nową wystawę.
A w ogóle Żarów nieco mnie przygnębił. Widać, że znacznie ostatnio podupadł. Sporo lokali zamknięto, panoszy się roślinność ruderalna, w oczy rzuca się zaniedbanie. No i nie bardzo jest gdzie usiąść, by napić się kawy. Przynajmniej w poniedziałek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz