poniedziałek, kwietnia 07, 2008

Nie ma to, jak być kochanym.

Przedwczoraj usłyszałem od własnej żony: "Ty upadłeś, walnąłeś się w głowę i nic poważnego ci się nie stało. A Ola wstała od komputera, upadła i złamała nogę". A z jakim żalem w głosie mi to powiedziała, aż zastanowiłem się, czy nie powinienem żałować, że owo walnięcie w głowę nie skończyło się co najmniej złamaniem podstawy czaszki. Czy nie szkoda, że mimo różnych przeciwności jeszcze zachowałem nieco sprawności fizycznej, która uchroniła mnie przed poważniejszymi skutkami wypadku? Nie ma to, jak być kochanym przez własną żonę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz