niedziela, marca 28, 2004

Po raz pierwszy od 35 lat zignorowałem tzw. obywatelski obowiązek. Nie poszedłem głosować. Nie widziałem powodu, by iść. Kogo miałem popierać? Jeden kandydat to jakiś pieniacz, drugi happener w sam raz do kabaretu, inny to nieudacznik usiłujący wykonać ucieczkę do przodu, kolejny jakoś nie wzbudzał mojego zaufania i nie wiadomo właściwie, kogo reprezentuje. A pozostali jeszcze mniej ciekawi. Dałem sobie spokój. Zdrowiej zrobić energiczny spacer, a po nim spędzić tochę czasu z rodziną.
Klaudyna napisała mi przedwczoraj, że Karolina znowu korzysta z poczty. Na początek wysłałem do niej kartkę z nieco dłuższym tekstem. Miło byłoby zacieśnić więzy rodzinne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz